Sobota, 21 kwietnia 2018. Imieniny Jarosława, Konrada, Selmy

Skandal! Urodziła w aucie. Poród przyjęli dziadkowie

2018-02-13 12:00:06 (ost. akt: 2018-02-13 12:21:38)
Zdjęcie jest ilustracją do treści

Zdjęcie jest ilustracją do treści

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Pani Wiesława jedzie z córką do szpitala w Dobrym Mieście. Ale nikt nie interesuje się stanem zdrowia ciężarnej. Lekarz radzi, żeby jechać do Olsztyna. Chwilę potem rodzi się dziecko. Na tylnym siedzeniu auta. W lesie i w mrozie.

To najważniejsza noc w ich życiu. A jednocześnie najgroźniejsza. Późnym wieczorem 7 lutego córce pani Wiesławy odchodzą wody płodowe. To znak, że zaczyna się poród. Dlatego trzeba jak najszybciej jechać do szpitala.

— Przeżyliśmy piekło na ziemi. Horror! — opowiada Wiesława Rafałowicz z Lubomina. — Gdy córka dzwoni o godzinie 23.27, że rodzi, natychmiast po nią jedziemy. Kierujemy się na szpital w Olsztynie, ale okazuje się, że poród już się zaczął. I to, co przeżywamy później, nie mieści się w głowie. Zajeżdżamy do szpitala w Dobrym Mieście, gdzie było bliżej. Zatrzymujemy się na podjeździe dla karetek, tuż przy drzwiach.

Córka siedzi na tylnym siedzeniu i krzyczy, bo akcja porodowa jest w toku. Mąż biegnie do szpitala, ja za nim. Prosimy, aby wezwać karetkę. Pielęgniarka, która jest na izbie przyjęć, przyjmuje nas ze stoickim spokojem. Ja krzyczę, że córka właśnie rodzi. Prosimy znowu o karetkę. Słyszymy, że w szpitalu nie ma żadnej. Pielęgniarka nawet na mnie krzyczy: „Ale nie ma karetki!”.

Wracam do córki, a mąż przerażony: to co mamy robić? Pielęgniarka daje mu słuchawkę, żeby wezwał pogotowie. Przecież sami mogliśmy to zrobić z samochodu. Nie po to przyjechaliśmy do szpitala! W tym czasie powolnym krokiem schodzi doktor. Starszy pan trzyma ręce w kieszeni. Mąż wzywa pogotowie przez telefon, córka krzyczy coraz głośniej.


Wybiegam więc z samochodu i mówię do tego lekarza: dlaczego to tak długo trwa, gdzie ta karetka? Mąż znowu zdenerwowany: co mamy robić? A lekarz: „Jedźcie do Olsztyna”. Do końca życia tego nie zapomnę... Nie interesuje się stanem córki i wysyła nas do innego szpitala oddalonego o 25 kilometrów! Przerażeni wsiadamy do samochodu i ruszamy w stronę Olsztyna. Nie mamy innego wyjścia i myślimy, że zdążymy.
Zaraz po wyjeździe ze szpitala, o godz. 23.54, pani Wiesława dzwoni z samochodu na numer alarmowy 112. Znowu prosi o karetkę. Jest zrozpaczona i przerażona.

— W tym czasie córka woła, że wyszła już główka dziecka — wspomina pani Wiesława. — Zaczyna rodzić w Starym Dworze. To trzy, może cztery minuty drogi za Dobrym Miastem. Jest ciemno, dziesięć stopni mrozu, nikogo nie ma w okolicy. A my jesteśmy w malutkim samochodzie.


Córka prze, a ja nie mam pojęcia, co robić. Wiem, że nie dojedziemy i to jest okropne. Córka leży, drzwi otwarte i dziecko wychodzi na świat. Buźka cała we krwi, oby się nie dusiło! Biorę dzieciątko na rękę i ruszam nim, żeby zapłakało. Jest, odzywa się. Ale co dalej? Nie mamy ręczników, niczego. Z tego wszystkiego nie myślimy, że jest torba przygotowana przez córkę na poród.
Mąż zdejmuje kurtkę, ja opatulam nią dziecko i mocno do siebie przytulam. Żeby tylko nie umarło! Przecież wszystko może się stać. W brudnym samochodzie, na mrozie… Jesteśmy w szoku, w amoku. A karetki cały czas nie ma. Raptem córka mówi, że trzeba odciąć pępowinę. Ale jak? Czym? Zębami? Kolejny dramat. Mąż znajduje koszulkę, urywa ramiączko i zawiązuje na pępowinie.

W tym czasie widzimy, że jedzie karetka. Ale, jak się okazuje, nie ta wezwana przez nas. Po prostu ratownicy usłyszeli przez radio, że potrzebujemy pomocy i przyjechali. To oni odcinają pępowinę i opiekują się nami. Dziękuję im z całego serca. Jedziemy do olsztyńskiego szpitala. Wszystko dobrze się kończy, maluszek otrzymuje 10 punktów w skali Apgar. Całe szczęście. Gdyby nie cud od Boga, nie wiem, czy nasza wnuczka by przeżyła… Dziś minęło kilka dni od zdarzenia, a ja cały czas nie mogę zrozumieć, że w Dobrym Mieście nikt się nami nie zajął.
Dlaczego?


To samo pytanie zadajemy dyrekcji szpitala.
— Do izby przyjęć zgłosił się mężczyzna, który prosił o zadysponowanie karetki. Mówił, że w pobliżu, w samochodzie jest kobieta ciężarna — odpowiada Mariusz Szubert, dyrektor Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Dobrym Mieście.
I dodaje: — Karetkę można wezwać poprzez System Ratownictwa Medycznego i tak też zrobiliśmy. Pielęgniarka izby przyjęć zadzwoniła pod wskazany numer, żeby wezwać karetkę. Po chwili rozmowy przekazała słuchawkę zgłaszającemu mężczyźnie, aby ustalić miejsce pobytu ciężarnej. W międzyczasie wezwano lekarza izby przyjęć, który przeprowadził rozmowę z mężczyzną proszącym o pogotowie. Trudno mi powiedzieć, jak przebiegała rozmowa lekarza z mężczyzną, który był mocno zdenerwowany. Personel podkreśla, że prosił tylko o karetkę. W tej kwestii wszystkie procedury zostały wykonane prawidłowo. Nasza karetka była na wyjeździe. Wezwana została inna, która była najbliżej. Aspekt organizacyjny nie zawiódł. Można postawić pytanie, czy mimo wszystko nie zabrakło ludzkiego podejścia. Zastanawiam się, czy nie zabrakło w tej sytuacji empatii, takiego ludzkiego odruchu, aby sprawdzić, co dzieje się z rodzącą.

Szpital w Dobrym Mieście nie ma porodówki.

— Nie ma oddziału położniczego ani ginekologicznego — dodaje dyrektor. — W swojej strukturze posiadamy izbę przyjęć, oddział chorób wewnętrznych oraz nocną świąteczną opiekę zdrowotną. I w tym zakresie jednostka udziela świadczeń zdrowotnych. Chcemy jednak wyciągnąć z tego zdarzenia wnioski. Rozmawiam z personelem i uczulam, że procedury to nie wszystko, że do każdej sytuacji trzeba podchodzić indywidualnie.
ar
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (234) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. czytelnik #2462025 | 5.172.*.* 14 mar 2018 07:14

    Taki szpital jak w DB powinno się zlikwidować, bo szkoda naszych pieniędzy . Pracują tam osoby, które już nigdzie nie zostaną przyjęte do pracy (lekarze). A niech tam powstanie placówka opieki paliatywnej .

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. chłop z mazur #2457930 | 176.118.*.* 9 mar 2018 17:13

    Ta tuskowa POWSKA hołota przekazała szpitale kolesiom nazywając komercjalizacją, a te łajzy polikwidowali oddziały, żeby w myśl POWSKIEJ posłanki robić kasę NA ZDROWIU z frontmenką grabarzową i to są teraz tego efekty. Durnie niech dalej głosują zbliżających się wyborach na tych aferałów z ZSL i PO wtedy będą mieć jeszcze lepsze kwiatki. Widać ile dla złodziei znaczy POLAK, a szczególnie www EUROKOLCHOZIE ci szkalujący Polske i Polaków. Przestańcie utrzymywać tych powskich lumpów.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Czy ktoś wie? #2456235 | 188.146.*.* 7 mar 2018 18:31

      Ciekawe ile pieniędzy wziął Pan Doktor za dyżur, na którym nie chciało mu się pracować ? Może ktoś to wie?

      Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. czytelnik #2452010 | 5.172.*.* 2 mar 2018 10:10

        To nie służba zdrowia jest winna . To te burki w Dobrym Mieście są tacy. I chcą , żeby ich nazywać doktorami - tak postępował MENGELE w Oświęcimiu.

        Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      2. Basia #2448027 | 88.156.*.* 25 lut 2018 14:24

        Cholerna znieczulica służby zdrowia !!!!!

        Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      Pokaż wszystkie komentarze (234)

      Zagraj w GRY.wm.pl

      • Goodgame Empire
      • Goodgame Big Farm
      • Goodgame Poker
      • Shadow Kings - The Dark Ages